ЖАНРЫ

Россия и Запад (Антология русской поэзии)
Шрифт:

Blyszczalo swiatlem; to swiatlo on badal,

Szeptal ku niebu, jak modlac sie Bogu,

Potem glos podniosl i sam z soba gadal.

"Ty nie spisz, carze! noc juz wkolo glucha,

Spia juz dworzanie - a ty nie spisz, carze;

Jeszcze Bog laskaw poslal na cie ducha,

On cie w przeczuciach ostrzega o karze.

Lecz car chce zasnac, gwaltem oczy zmruza,

Zasnie gleboko - dawniej ilez razy

Byl ostrzegany od aniola stroza

Mocniej, dobitniej, sennymi obrazy.

On tak zly nie byl, dawniej byl czlowiekiem;

Powoli wreszcie zszedl az na tyrana,

Anioly Panskie uszly, a on z wiekiem

Coraz to glebiej wpadal w moc szatana.

Ostatnia rade, to przeczucie ciche,

Wybije z glowy jak marzenie liche;

Nazajutrz w dume wzbija go pochlebce

Wyzej i wyzej, az go szatan zdepce...

Ci w niskich domkach nikczemni poddani

Naprzod za niego beda ukarani;

Bo piorun, w martwe gdy bije zywioly,

Zaczyna z wierzchu, od gory i wiezy,

Lecz miedzy ludzmi naprzod bije w doly

I najmniej winnych najpierwej uderzy...

Usneli w pjanstwie, w swarach lub w rozkoszy,

Zbudza sie jutro - biedne czaszki trupie!

Spijcie spokojnie jak zwierzeta glupie,

Nim was gniew Panski jak mysliwiec sploszy,

Tepiacy wszystko, co w kniei spotyka,

Az dojdzie w koncu do legowisk dzika.

Slysze!
– tam!
– wichry - juz wytknely glowy

Z polarnych lodow, jak morskie straszydla;

Juz sobie z chmury porobili skrzydla,

Wsiedli na fale, zdjeli jej okowy;

Slysze!
– juz morska otchlan rozchelznana

Wierzga i gryzie lodowe wedzidla,

Juz mokra szyje pod obloki wzdyma;

Juz!
– jeszcze jeden, jeden lancuch trzyma

Wkrotce rozkuja - slysze mlotow kucie..."

Rzekl i postrzeglszy, ze ktos slucha z boku,

Zadmuchnal swiece i przepadl w pomroku.

Blysnal i zniknal jak nieszczesc przeczucie,

Ktore uderzy w serce, niespodziane,

I przejdzie straszne - lecz nie zrozumiane.

Koniec Ustepu

DO PRZYJACIOL MOSKALI

Wy, czy mnie wspominacie! ja, ilekroc marze

O mych przyjaciol smierciach, wygnaniach, wiezieniach,

I o was mysle: wasze cudzoziemskie twarze

Maja obywatelstwa prawo w mych marzeniach.

Gdziez wy teraz? Szlachetna szyja Rylejewa,

Ktoram jak bratnia sciskal carskimi wyroki

Wisi do hanbiacego przywiazana drzewa;

Klatwa ludom, co swoje morduja proroki.

Ta reka, ktora do mnie Bestuzew wyciagnal,

Wieszcz i zolnierz, ta reka od piora i broni

Oderwana, i car ja do taczki zaprzagnal;

Dzis w minach ryje, skuta obok polskiej dloni.

Innych moze dotknela srozsza niebios kara;

Moze kto z was urzedem, orderem zhanbiony,

Dusze wolna na wieki przedal w laske cara

I dzis na progach jego wybija poklony.

Moze platnym jezykiem tryumf jego slawi

I cieszy sie ze swoich przyjaciol meczenstwa,

Moze w ojczyznie mojej moja krwia sie krwawi

I przed carem, jak z zaslug, chlubi sie z przeklestwa.

Jesli do was, z daleka, od wolnych narodow,

Az na polnoc zaleca te piesni zalosne

I odezwa sie z gory nad kraina lodow,

Niech wam zwiastuja wolnosc, jak zurawie wiosne.

Poznacie mie po glosie; pokim byl w okuciach,

Pelzajac milczkiem jak waz, ludzilem despote,

Lecz wam odkrylem tajnie zamkniete w uczuciach

I dla was mialem zawsze golebia prostote.

Teraz na swiat wylewam ten kielich trucizny,

Zraca jest i palaca mojej gorycz mowy,

Gorycz wyssana ze krwi i z lez mej ojczyzny,

Niech zrze i pali, nie was, lecz wasze okowy.

Kto z was podniesie skarge, dla mnie jego skarga

Bedzie jak psa szczekanie, ktory tak sie wdrozy

Do cierpliwie i dlugo noszonej obrozy,

Ze w koncu gotow kasac reke, co ja targa.

Koniec

А.С. Пушкин

МЕДНЫЙ ВСАДНИК

ПЕТЕРБУРГСКАЯ ПОВЕСТЬ

ПРЕДИСЛОВИЕ

Происшествие, описанное в сей повести, основано на истине. Подробности наводнения заимствованы из тогдашних журналов. Любопытные могут справиться с известием, составленным В. И. Берхом.

ВСТУПЛЕНИЕ

На берегу пустынных волн

Стоял он, дум великих полн,

И вдаль глядел. Пред ним широко

Река неслася; бедный челн

По ней стремился одиноко.

По мшистым, топким берегам

Чернели избы здесь и там,

Приют убогого чухонца;

И лес, неведомый лучам

В тумане спрятанного солнца,

Кругом шумел.

И думал он:

Отсель грозить мы будем шведу.

Здесь будет город заложен

Назло надменному соседу.

Природой здесь нам суждено

В Европу прорубить окно,[1]

Ногою твердой стать при море.

Сюда по новым им волнам

Все флаги в гости будут к нам

И запируем на просторе.

Прошло сто лет, и юный град,

Полнощных стран краса и диво,

Из тьмы лесов, из топи блат

Вознесся пышно, горделиво;

Где прежде финский рыболов,

Печальный пасынок природы,

Один у низких берегов

Бросал в неведомые воды

Свой ветхий невод, ныне там

По оживленным берегам

Громады стройные теснятся

Дворцов и башен; корабли

Толпой со всех концов земли

К богатым пристаням стремятся;

В гранит оделася Нева;

Мосты повисли над водами;

Темно-зелеными садами

Ее покрылись острова,

И перед младшею столицей

Померкла старая Москва,

Как перед новою царицей

Порфироносная вдова.

Люблю тебя, Петра творенье,

Люблю твой строгий, стройный вид,

Невы державное теченье,

Береговой ее гранит,

Поделиться с друзьями: